• Garnek rozmaitości

    Jeśli nie mamy pomysłu na obiad, a w naszej lodówce znaleźć można tylko typowe polskie produkty, to nie ma powodu do obaw! Nie musimy nic zamawiać ani biec do sklepu po wymyślne składniki...Więcej...
  • Golonka w piwie

    Mówi się, że mężczyzna nie lubiący golonki jest nic nie wart. Tak przynajmniej głosiły w latach 20tych ubiegłego wieku gazety codzienne i poradniki dla pań... Więcej...
  • Brzoskwinie - witaminowa bomba!

    Powszechnie wiadomo jak pyszne są brzoskwinie. Jednak nie wszyscy wiedzą jak wiele w nich witamin. Zawierają m. in. A, B1, B2, B3, B6, C, PP, magnez, fosfor, żelazo, bor, potas, kwas foliowy, wapń i niacytynę... Więcej...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witaminy. Pokaż wszystkie posty

Karmelizowane gruszki w sosie zabaglione

W dzisiejszej odsłonie naszego kulinarnego bloga szybki przepis na osłodzenie sobie ponurych, jesiennych dni. Pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, ale niektórych z Was może zainspirować do eksperymentowania w kuchni. Bomba witaminowa w tak chłodnym okresie jest oczywiście wskazana, więc zapraszamy do skosztowania naszych karmelizowanych gruszek w sosie zabaglione. Smacznego! :)

Eco Vital opinie

Składniki:

4 gruszki
2 łyżki cukru trzcinowego
1 łyżka cynamonu
1 łyżka masła

Sos zabaglione:

5 żółtek
50 g cukru pudru
pół szklanki wina białego
pół szklanki słodkiego likieru (dowolnego)

Przygotowanie:

Gruszki obieramy ze skórek. Wkładamy do naczynia żaroodpornego Posypujemy cynamonem, cukrem trzcinowym i dodajemy masło. Przykrywamy naczynie folią i pieczemy przez ok. 30 minut, kontrolując temperaturę. Następnie wyciągamy i zostawiamy w ciepłym miejscu.

Sos:

W misce mieszamy żółtka z cukrem. Dodajemy likier wraz z winem i mieszamy. Gotujemy wodę w rondlu i kładziemy na niego miskę z naszym sosem. Podgrzewamy przez kilka minut, nie pozwalając na zagotowanie. Po przygotowaniu polewamy gruszki.

Kochaj... ostrożnie

Co łączy miód, czosnek, małże i rybę fugu? Na pierwszy rzut oka niewiele. Ich wpływ na potencję doceniały już jednak pierwsze starożytne cywilizacje. Samo pojęcie „afrodyzjaku” pochodzi od imienia bogini Afrodyty. Zrodzona z morskiej piany piękność wskazywała na nierozerwalny związek miłości z owocami morza. To właśnie w nim doszukiwano się substancji o specjalnych właściwościach wspomagających sprawność seksualną. Z czasem okazało się, że nie tylko w morskich głębinach kryją się rozpalające ogień w sercu specyfiki.

Eco Vital przedstawiciel handlowy
Casanova
Słynny uwodziciel i kochanek Casanova lubił zajadać się ostrygami. O ich sile stanowi przede wszystkim cynk, nazywany przez niektórych pierwiastkiem miłości. Nie tylko przyspiesza produkcję plemników, ale także przyczynia się do odczuwania przez nas chęci (bądź niechęci) do miłosnych uniesień. U mężczyzn reguluje on poziom testosteronu, przez co stymuluje erekcję. Warto robić wszystko, by ustrzec się niedoboru cynku. Nieprzypadkowo na paczce papierosów można dostrzec ostrzeżenie o powodowanej przez nie impotencji. Zawarty w nich kadm blokuje przemiany pierwiastka, przez co palenie może prowadzić nawet do bezpłodności. Poza cynkiem owoce morza zawierają także selen, zapewniający sprawność seksualną u mężczyzn. Jego bogatym źródłem są przede wszystkim krewetki oraz kalmary. Romantyczna kolacja nie musi jednak składać się z tak wykwintnych składników.

Eco Vital pracaW przypadku afrodyzjaków należy zachować umiar. Wino, od lat uważane za napój pobudzający wszystkie zmysły, w niewielkich ilościach relaksuje i odpręża. Spożywane w dużych ilościach odwadnia i osłabia, przez co wkrótce stajemy się ospali. Trochę inaczej jest z czekoladą, która zawiera teobrominę. Ten cenny związek chemiczny zwiększa poziom wydzielania neuroprzekaźników, dzięki czemu nasz nastrój ulega poprawie. Zmysł smaku to jednak nie wszystko. Istotne są także aromaty serwowanych przez nas potraw. Jeszcze lepiej, gdy można połączyć ze sobą kilka walorów. Gorąca czekolada lub wino z dodatkiem goździków z pewnością pobudzą organizm poprzez przyspieszenie procesu trawienia. Inne zioła, takie jak kminek czy kardamon, uznawano kiedyś za czarodziejskie i nadawano im wyjątkowe właściwości. Przede wszystkim uważano, że zwiększają wrażliwość skóry na dotyk. Jeżeli pozostajemy przy słodkościach, warto pokusić się o wykorzystanie wanilii, polecanej nawet przez kamasutrę.

W dalekiej przeszłości nasi przodkowie sugerowali się nie tylko smakiem i aromatem, lecz także kształtem pożywienia. Zapewne niewielu z nas z romantyzmem kojarzą się szparagi. Jednak podawane z roztopionym masłem, w towarzystwie kaparów i soku cytrynowego, wzmagały w kochankach niesamowitą energię. Koniecznie należało jeść je palcami, by doznania zmysłowe objęły swoim zasięgiem każdą sferę ludzkiego pojmowania świata. Krojone wzdłuż banany, polewane sosem z gorzkiej czekolady, to deser, któremu trudno jest się oprzeć. Erotyczne skojarzenia mogą się również nasuwać podczas jedzenia marchewki. Tutaj jednak mamy do czynienia z naukowym podłożem, ponieważ witaminy A, B i C, których bogate źródło stanowią warzywa, również przyczyniają się do wzrostu naszego wigoru.

Eco Vital naczynia trzeciej generacjiSkrajnym przykładem afrodyzjaku jest ciesząca się dużą popularnością w Japonii ryba fugu. Nie dość, że potwornie drogie, to jeszcze śmiertelnie trujące stworzenie, podnosi poziom adrenaliny wszystkim smakoszom. Niewielka dawka zawartej w organizmie ryby tetradodotoksyny wywołuje podniecenie, łatwo ją jednak przekroczyć i narazić się na zgon. Nikt nie odkrył jeszcze odtrutki na zatrucie fugu, co nie zmienia faktu, że najbogatsi przedstawiciele japońskiego społeczeństwa potrzebują niekiedy dreszczyku emocji i zajadają się śmiertelnie niebezpiecznym przysmakiem. Smakosz ma szczęście, jeśli jedzenie kończy się na drętwieniu warg oraz języka. W końcu miłość, podobnie jak fugu, też czasami ma ostre zęby.