• Garnek rozmaitości

    Jeśli nie mamy pomysłu na obiad, a w naszej lodówce znaleźć można tylko typowe polskie produkty, to nie ma powodu do obaw! Nie musimy nic zamawiać ani biec do sklepu po wymyślne składniki...Więcej...
  • Golonka w piwie

    Mówi się, że mężczyzna nie lubiący golonki jest nic nie wart. Tak przynajmniej głosiły w latach 20tych ubiegłego wieku gazety codzienne i poradniki dla pań... Więcej...
  • Brzoskwinie - witaminowa bomba!

    Powszechnie wiadomo jak pyszne są brzoskwinie. Jednak nie wszyscy wiedzą jak wiele w nich witamin. Zawierają m. in. A, B1, B2, B3, B6, C, PP, magnez, fosfor, żelazo, bor, potas, kwas foliowy, wapń i niacytynę... Więcej...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty

Makiełki, bigos z karpia i śmierć na wyciągnięcie ręki

Eco Vital opinieMoże nam się wydawać, że większość obchodzonych współcześnie świąt zawdzięczamy tylko i wyłącznie tradycji chrześcijańskiej. Dziwnym zbiegiem okoliczności obchodzone przez nas dni fetowane były jednak już w kręgu kultury pogańskiej. Dzień przesilenia zimowego, mający ogromne znaczenie dla plemion sprzed czasów Mieszka I, przypada w tym samym czasie, co świętowana dziś w całej Europie wigilia Bożego Narodzenia. Wiele obrzędów zostało ubranych w chrześcijańską interpretację i przyjętych jako dorobek nowej religii. Tymczasem nawet niektóre składniki potraw wigilijnych sięgają swoimi korzeniami kultury starosłowiańskiej.

Eco Vital pracaPoganie wierzyli, że światy żywych i tych, którzy odeszli, wzajemnie się przenikają. Nawet po zakończonej wieczerzy nasi przodkowie pozostawiali na stole wszystko aż do następnego poranka. Byli bowiem przekonani, że duchy zmarłych przybywają w tę noc, aby się posilić. Z uwagi na to, że trudno się porozumieć ze światem zjawisk nadprzyrodzonych, ludzie stosowali różnego rodzaju środki halucynogenne, takie jak mak. Panowało przekonanie, iż „sen jest bratem śmierci”, a więc przy lekkim oszołomieniu można uzyskać kontakt z tymi, którzy już odeszli. Za medium łączące z zaświatami uznawano także pszczoły. Nieprzypadkowo miód gości na naszych świątecznych stołach do dziś. Gdy w średniowieczu nadano starym obrzędom nieco chrześcijańskiej otoczki, wieczerza wigilijna odbywała się w towarzystwie siedmiu, dziewięciu bądź dwunastu potraw. Słynny etnograf Oskar Kolberg wymieniał w swoich zbiorach takie dania jak: „zupa migdałowa, kluseczki z sosem, karp na szaro, szczupak z szafranem, andruty z makiem albo kluski z miodem i makiem, suszone gruszki i śliwki gotowane, grzybki na sucho na oleju smażone, groch biały i karaski w oleju tretowane (smażone) z kapustą”. W biedniejszych rodzinach jadało się także tzw. siemieniuchę, czyli zupę z siemienia lnianego. Nasiona były tłuczone, rozgotowywane oraz lekko słodzone, wskutek czego przypominała ona gęste mleko. Na pewno podawane potrawy były mniej obfite od dzisiejszych, mimo że nadal w większości domów uznawany jest wigilijny post. Na stołach nie mogło zabraknąć grochu, kartofli, rzepy oraz różnego rodzaju kasz.

Eco Vital przedstawiciel handlowyW Poznaniu, gdzie obecnie mieści się „centrum dowodzenia” załogi Rewolucji na Talerzu, znane były również: polewka z maku, śledzie z ziemniakami i makiełki, za którymi kryje się tak naprawdę kilka różnych dań. Czasami nazywa się nimi kluski z makiem, jednak w niektórych regionach wielkopolski nazwa ta oznacza także namoczoną w mleku pokrojoną bułkę pszenną podawaną w towarzystwie maku, miodu i rodzynek. Strucla oraz pierniki to powszechnie już znane świąteczne przysmaki, popularne w wielu miejscach kraju. Większość goszczących dziś w naszych domach wigilijnych dań weszła na stałe do tradycji dopiero w okresie międzywojennym. Masowe migracje, które miały wówczas miejsce, spowodowały wzajemne przenikanie się zwyczajów różnych kultur. Nowością stał się ryż podawany ze śliwkami i cynamonem. Świąteczny jadłospis został na stałe rozszerzony o smażone ryby, barszcz z buraków oraz kapustę z grzybami. Dziś coraz częściej zastępujemy tradycyjnego karpia innymi rybami, ale myślę, że warto przytoczyć w tym momencie pewną ciekawostkę.

Eco Vital naczynia 3 generacjiOtóż w 1682 roku została wydana pierwsza polska książka kucharska pt. „Compendium Ferculorum albo zebranie potraw”. W okresie baroku bardzo duże znaczenie miał nie tylko smak, ale również sposób podania i udekorowania potraw. Przy okazji Świąt Bożego Narodzenia mamy doskonałą okazję przyjrzeć się temu, bez czego uczta wigilijna w owych czasach obyć się nie mogła. Mowa tutaj m. in. o karpie bez kości. Kuchmistrz Aleksander Michał Lubomirski poświęcił przepisowi wiele cennych uwag. Po pierwsze, należy znaleźć „karpia dobrego” i zedrzeć z niego skórę tak, by „nie uczynić dziary” (nie zepsuć skóry). Głowy trzeba usmażyć, rybę natomiast poszatkować i usmażyć z cebulką oraz rodzynkami, przyprawiając całość pieprzem, cynamonem, a także octem winnym. W ten sposób można otrzymać najważniejszą ze staropolskich potraw wigilijnych (oczywiście przepis zawiera więcej szczegółów). Dziś nie wyobrażamy sobie bigosu bez kapusty. Tymczasem bigosem w XVII wieku nazywano mieszankę poszatkowanych składników przyprawionych kwaskiem z cytryny. Dopiero, gdy człowiek zaczął kisić kapustę, upowszechniła się nowa, bardziej współczesna definicja bigosu. Z ciekawostkę można uznać też fakt, że staropolskie pierogi, zgodnie z pierwszą polską książką kucharską, lepione były z ciasta francuskiego.

Na koniec jeszcze przestroga dla wszystkich zasiadających do wigilijnej wieczerzy. Zgodnie ze starym przesądem ten, kto wstaje od stołu przed jej końcem, prawdopodobnie umrze w nadchodzącym roku. Pilnujcie się. ;)

Gołąbki

Pragnąc trochę zwolnić, postanowiliśmy wrócić do korzeni i przygotować tradycyjną potrawę, która nam wszystkim jest doskonale znana. Gołąbki, bo o nich mowa, towarzyszą nam od dziesięcioleci. Gotowane pod różną postacią, zazwyczaj w sobotnie przedpołudnia, dla wielu z nas stanowią obowiązkową pozycję w rodzinnym jadłospisie. I chociaż ich przyrządzenie wymaga poświęcenia sporej ilości czasu, to efekt finalny rzadko kiedy bywa niezadowalający. Ryżowo-wieprzowe nadzienie otulone świeżym liściem kapusty to nie jedyna wersja znanych nam gołąbków. Wariacji pod względem doboru składników jest naprawdę wiele i wszystko zależy od upodobań mieszkańców danego kraju. Nasi sąsiedzi za wschodnią granicą upodobali sobie kiszone liście kapusty, a w okresie Bożego narodzenia, ryż zastępują kaszą gryczaną. W Turcji oprócz ryżu używa się gotowanych nasion pszenicy. Ponadto, Turcy nie żałują w nadzieniu gotowanych jaj, a nawet grzybów. Natomiast w ojczyźnie hrabiego Drakuli znane są pod nazwą dolmades, a nadzienie owija się liśćmi winorośli. Nie ulega jednak wątpliwości, że gołąbki, niezależnie od nazwy, zawsze smakują tak samo - znakomicie.

Eco Vital

Składniki: 

  • 30 dag mielonej wieprzowiny, 
  • główka kapusty, 
  • 1 cebula, 1 jajo, 
  • 0.75 szkl. ryżu, 
  • 30 dag pomidorów, 
  • 2 szkl. bulionu, 
  • 2 ząbki czosnku, 
  • 2 łyżki masła, 
  • ziele angielskie, liście laurowe, sól, pieprz
Przygotowanie:

Gotowanie rozpoczynamy od włożenia całej kapusty do wrzącej wody. Po chwili, gdy kapusta zmięknie, z łatwością zdejmujemy liście. Cebulę kroimy w drobną kostkę, po czym delikatnie podsmażamy na rozgrzanej patelni z dodaną jedną łyżką masła. Ugotowany ryż łączymy z podsmażoną cebulą, mięsem oraz jednym rozbitym jajkiem. Całość dokładnie mieszamy. Tak przygotowany farsz nakładamy na liście kapusty i formujemy w kształt gołąbka. Nie będziemy tłumaczyć jak zawijać, bo każda rodzina ma swój sprawdzony sposób. Pozawijane gołąbki umieszczamy w rondlu, po czym zalewamy bulionem, dodajemy przyprawy i dusimy na małym ogniu. Pomidory obieramy ze skórki, przecieramy na drobnych oczkach i po 15 minutach duszenia dodajemy do gołąbków. Najlepiej smakują z gotowanymi ziemniakami podawanymi w całości. 



Kofta indyjska

W dzisiejszej odsłonie bloga zaglądamy do kuchni indyjskiej. Jeżeli szukacie sposobu na to, by się porządnie najeść tak, by się jednocześnie nie przejeść, mamy dla Was idealne rozwiązanie. Kofta indyjska to kuleczki formowane z ziemniaków, białego sera i cebuli, podawane z sosem garam masala. Wraz z ryżem tworzą one kompozycję o interesującym bukiecie smakowym. Smacznego!

Eco Vital Praca

Składniki:

  • 5 ziemniaków
  • 250 g białego sera
  • 1 cebula
  • 1 mała ostra papryczka
  • 2 jajka
  • 1 szklanka bułki tartej
  • sól, pieprz

Sos:

  • 2 ząbki czosnku
  • 1 cebula
  • 1 marchewka
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 łyżka przyprawy garam masala
  • 0,5 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 0,5 łyżeczki kurkumy
  • śmietana 12 %
  • olej
  • sól
Przygotowanie:
Ziemniaki gotujemy w mundurkach przez ok. 30 minut.
W tym czasie możemy przygotować sos. Na patelni podgrzewamy olej. Wyciskamy czosnek i wrzucamy na patelnię wraz z kurkumą i kminem. Mieszamy. Dodajemy posiekaną cebulę. Podsmażamy i dodajemy startą na tarce marchewkę. Gdy zmięknie, dodajemy garam masala i pomidory. Czekamy aż z pomidorów odparuje część wody i dodajemy śmietanę. Przyprawiamy solą. Sos możemy rozmieszać blenderem.
Ugotowane ziemniaki obieramy z mundurków i rozgniatamy. Dodajemy do nich pokruszony ser, drobno pokrojoną cebulę, papryczkę, bułkę tartą, sól i pieprz. Całość mieszamy. Z ciasta formujemy kulki o średnicy 4 – 5 cm. Smażymy na głębokim tłuszczu. Podajemy z ryżem lub kaszą.


Gotowanie na parze - chwilowa moda czy wielowiekowa tradycja?

Eco Vital Opinie
Od kilku lat niezwykle popularny stał się zdrowy styl życia. Dużo ruchu, mało stresu i, co najważniejsze, odpowiednia dieta. Szczególnie polecane jest gotowanie na parze, ponieważ ta metoda obróbki produktów spożywczych pozwala na zachowanie ok. 70% składników odżywczych, podczas gdy inne techniki kulinarne umożliwiają to jedynie w 40%. Gotowanie na parze to doskonały sposób na przygotowywanie zdrowych, smacznych  a także estetycznie wyglądających posiłków.
Jednak czy jest to tylko chwilowa moda czy też ta technika kulinarna zadomowi się u nas na stałe? Otóż okazuje się, że nie tylko jest ona znana na całym świecie od tysięcy lat, ale także że z powodzeniem była stosowana w prymitywnej formie przez nasze babcie i prababcie.
Korzenie gotowania na parze sięgają aż czasów prehistorycznych. Ludzie pierwotni przygotowywali w ten sposób posiłki zanim jeszcze odkryto ogień. Jako źródło ciepła wykorzystywano wtedy gorące źródła lub rozgrzane kamienie. Chińczycy gotowali na parze już 3000 lat temu. Wykorzystywali w tym celu specjalne kamionkowe naczynia, układane jedne na drugich. Do dziś jest to jedna z najlepszych metod na perfekcyjne przygotowanie ryżu.
W Europie Środkowo-Wschodniej gospodynie przyrządzały na parze różnego rodzaju kluski (w Polsce np. pyzy). Korzystały przy tym nie ze specjalnych naczyń, ale z garnka z wodą, przykrytego lnianą ściereczką, na której układały kluski.
Dziś nie musimy wyszukiwać specjalnych kamionkowych garnuszków czy ryzykować poparzenia się parą przy zakładaniu materiału na garnek. Wystarczy zakupić parowar sprawdzonej firmy i codziennie możemy cieszyć się zdrowymi i pysznymi posiłkami.